czwartek, 14 czerwca 2012

The story of Pain : Rozdział IV

Siemka. Ten rozdział , jest esencją tytułu całej opowieści . Również , nie będzie zbytnio humoru . Zapraszam do czytania .
P.S. - Rozdział jest dedykowany Mei-chan . Po przeczytaniu , dowiecie się - dlaczego .
P.S.2. - Zauważyliście pewnie , którą historię wybrałem , jako "główną"

The story of Pain : Rozdział IV



-Sethu-nii ! Udało mi się ! -zawołał młody blondyn . Itachi wyjrzał zza gazety .
-Opanowałeś go ? ! Gratuluję! -zawołał czarnooki .
-Ale co ? Wszedłem do pokoju zainteresowany
-Kyuu dał mi na wczorajsze urodziny Sharingana , jako że jest opiekunem klanu Uchicha !
-Naprawdę? Cieszę się . - uśmiechnełem się przyjaźnie .-Idę na trening – rzuciłem do Itachiego .
-Yhym...-wyszedłem z domu , uprzednio zakładając buty shinobi . Zmieniłem się przez ten czas . Klatka piersiowa była bardziej widoczna , a rysy twarze stały się bardziej męskie .Czarne włosy z dłuższą grzywką , która opadała na połowę wysokości oczu. Wiele dziewczyn się za mną uganiało (Mrrr ja też tak chce ... ).Zmieniłem też styl ubierania . Mój najczęstszy strój na lato , które właśnie jest w Kiri , to czarne spodenki 3/4 (znowu T,T'') , granatowy T-shirt ,spod którego widać było siatkowaną koszulę shinobi .Do tego sandały shinobi .Szedłem właśnie koło pola treningowego numer 9 . Zauważyłem , że jest zajęte przez drużynę 3 . Gdy mnie zauważyli , uśmiechneli się do mnie a ja podniosłem rękę do góry i poszedłem dalej . Pole numer 10 było wolne . Podszedłem do słupa , dotknełem go i zaczełem iść w przeciwną stronę , gdy nagle odwróciłem się i uderzyłem go z pięści , a pod naciskiem siły , pękł . Usłyszałem klaskanie , obróciłem się w miejsce odgłosu . Stało tam trzech ninja z przekreślonymi ochraniaczami Kiri-gakure .
-Też tak umiem … To nic trudnego -powiedziała jedna z nich .
-Mylisz się -dodał drugi . - On nie dodał ani grama czakry do tego uderzenia .
-Co?!-wykrzykneła
-Hmph.
-Co się tak dławisz? Prawdziwy Uchiha .
-po pierwsze -powiedziałem pokazując się koło jednego z nich . -Jestem w połowie Uchihą .-walnełem mu w kark . -Po 2 -powiedziałem wykorzystując zaskoczenie u drugiego mężczyzny -nie dławie się -walnełem mu w podbrzusze . Pojawiłem się koło kobiety która mocno przestraszona próbowała uciec . Wziełem ją na ręce , a tamtych zapieczentowałem i ruszyłem z nimi do Mizukage. Po drodze zauważyłem istny bajzel . Jakby przetoczyło się tędy tornado . Włączyłem tryb Jinchuriki . Wyczułem czakry braci .-Przepraszam . -uderzyłem ją w kark i też zapieczentowałem . Ruszyłem w stronę braci .
-Co jest ? -Zapytałem materializując się koło Itachiego , który właśnie zabił jednego z nich .
-Konoha napadła na Kiri pod dowództwem Tsunade . -zdziwiłem się dlatego , iż nie wyczułem wcześniej wroga.
-Kuso . Gdzie Mei ?
-...
-No gdzie ? !
-... Przykro mi , nie żyje . -To był dla mnie szok . Odwróciłem się w strone przeciwników którzy spojrzeli na mnie jakby chcieli się roześmiać. Pobierałem coraz więcej czakry od Neko , a połowe pobranej przelałem do stóp . Z nadludzką prędkością , i wyjętą kataną ze zwoju , zaczełem zabijać ich . Dobiegłem w ciągu paru sekund do namiotu , na obrzeżach wioski . Tak jak się spodziewałem . Tsunade z obstawą. Kakashi , Jiraya i Sakura .
-Tsunade , jesteś taka głupia ? Wiedz jedno , niedługo napade wraz z chłopakami na Konohę i zrobie to , co ty tej pięknej wiosce . A po co ci to mówię …
-właśnie , jesteś taki głupi -dodała kpiąc
-... przecież ty tego nie dożyjesz -zaśmiałem się złośliwie .Zrobiłem 3 klony , a sam zajełem się Tsunade . Zaczeła na mnie biec , z naładowaną czakrą. Hmph. Ustałem i czekałem na atak . Uderzyła mnie , a ja nawet nic nie poczułem .
-Idiotka . Na trybie Jinchuriki ludzka czakra , działa tylko bardzo skoncentrowana …-Spojrzałem na moje klony , które pobiły obstawę do nieprzytomności . Sam podszedłem do Tsunade , która przerażona patrzyła na mnie . Przyłożyłem katanę do jej szyi , a po chwili po niej (katanie) po płyneła rzeka krwi .
-Nao...-Itachi położył rękę na moim ramieniu
-Ruszamy do wuja . -Powiedziałem nawet niezaszczycając go spojrzeniem . Nie chciałem , aby widział że płaczę . Chociaż i tak pewnie to zauważył . Po chwili wyprzedzili mnie , bo spowolniłem. Byłem teraz na końcu . Biegłem patrząc w niebo i rozmyślając.
-Więc Konoha napadła na Kiri co ? Hmm , nieciekawie . Domyślam się że Mei nie żyje , bo Nao coś nie jest w humorze...-powiedział Madara
-Tak.-zgodził się Itachi. Siedzieli teraz we 2 w gabinecie wuja , w aktualnej siedzibie Akatsuki , która mieściła się … (przygotujcie się na Szok …. ) Nadeshiko-gakure .(Wioska kobieca , bodajrze 235 odcinek Naruto Shippudena trochę o niej mówili).Okazało się również , że wuj jest mężem kobiety , która jest tu kage . Stary pryk , co on sobie myśli ? -rozmyślałem przechodząc się po wiosce . Jak nad tym pomyśleć to wioska jest przepiękna . Nagle , zatrzymały mnie 2 kobiety w młodym wieku .
-Co ty tu robisz? ! Alarm !
-Kurwa , zaczyna się …- Skoczyły na mnie dwie młode dziewczyny , ale ja ciągle pamiętając o przestrogach wujka zrobiłem unik i zaczełem biec w stronę budynku kage. Mimo tego , że mnie goniły , pozwoliłem sobie na zapukanie .
-Proszę -odpowiedział mi łagodny głos .
-Ohayo . Mogłaby pani je zatrzymać? - wskazałem na drzwi w których pokazały się prześladowczynie. -Nie chcę ich zabijać , bo wuj mi zabronił...
-Bo to najlepsze kunoichi tej wioski …-dodał wuj materializując się koło mnie .
-Ale chyba najgłupsze . Bez żadnej rozmowy zaczeły mnie atakować . Gdybym nie dostał ostrzezenia już byście leżały po piachem -zauważyłem rumieniec na ich twarzach ale go zignorowałem . Mogłaby pani dać mi jakąś widoczną przepustkę czy coś ? Bo nie chce by to się powtarzało .
-Hai -podała mi emblemat Nadeshiko-gakure
-Yyy , wie pani , słyszałem , że ta wioska ma jako ninja tylko kobiety …
-To tymczasowe -uśmiechneła się do mnie życzliwie .
-Rozumiem . Idę do gorących źródeł . Wyszedłem nawet się nie żegnając .
-Wybacz mu -powiedział wuj -stracił ważną dla swojego życia osobę .
-Tak ? Nic mi nie mówiłeś Mada-kun.
-Ehh . To zaczeło się, z 18 lat temu … -kage , a także dwójka kunoichi zaczeło się przysłuchiwać...
Perka Nao
Znalazłem sobie jakąś fajną skałkę , z której wiadć było całą wioskę . Patrzyłem na emblemat który po chwili namysłu przypiełem na ramię. Skoczyłem ze wzgórza i zgrabnie wykonując salto upadłem na kolano . Wstałem i ruszyłem w stronę zamierzonego wcześniej celu – gorących źródeł.



***
Przepraszam że tak krótko . Starałem się , ale na marne . (zazwyczaj notki mają po 2 strony w openoffice ) Jestem chory . Nie mam nastroju na żarty itd . Akurat naszło mnie na smutną część opo. 

2 komentarze:

  1. Ohayo!!
    UU... chory,co?
    To życzę ci w takim razie jak najszybszego dojścia do zdrowia, bo jak ty już nie masz nastroju za żarty to musi być z tobą źle ;D
    Szkoda Mei-chan...T.T... będę płakać...T.T
    Generalnie rzecz biorąc...yy... Naru dostał sharingan'a?? O.o... No to jest coś nowego.
    Notka faktycznie jakaś taka smutna wyszła, ale zawsze różnie to bywa z nastrojem i weną.
    No to do usłyszenia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Siema, ja tu po to by powiedzieć, że u mnie http://zenska-wersja-naruto-czyli-przygody-inazumy.blog.onet.pl/ pojawiła się nowa notka. Zapraszam ;) Mortoni-san

    OdpowiedzUsuń